Taki tam luźny temat, w którym możemy napisać o tym, co nas w danym okresie czasu uszczęśliwiło. :P Proszę tylko o jakieś uzasadnienie/rozwinięcie swojej wypowiedzi oraz o unikanie postów składających się tylko z jednego zdania, bo od tego jest chat, a tutaj chodzi raczej o coś dłuższego. ^^
A więc na początek: mnie dzisiaj (a tak właściwie to już wczoraj) uszczęśliwiło to, że etap rejonowy konkursu z polskiego był prostszy od szkolnego. :) Może uda mi się i będę miał te 75%, co zapewnia dostanie się etapu wojewódzkiego. Pytania w sumie były trudne, ale jednak nie tak, jak się spodziewałem. Dłuższa forma wypowiedzi - rozprawka. Były dwa tematy do wyboru. Ja wybrałem jakiś tam o "Panu Tadeuszu", bo drugi był dziwny i trudno byłoby mi znaleźć trzy argumenty, które by potwierdzały moją tezę. ;__; 10 zadań zamkniętych, myślę, że na wszystkie poprawnie odpowiedziałem. Miałem jednak problem z zadaniem, które polegało na przekształceniu stylu naukowego na potoczny, ale może będzie jeden punkt na dwa możliwe. Pamiętam też, że był plan i kilka zadań związanych gramatyką, ortografią, zastosowaniem czegoś tam w zdaniu itp. Tak więc mam nadzieję, że uda mi się przejść dalej, a jak nie, no to trudno, sam fakt, że już etap szkolny mi dość dobrze poszedł (a był tak trudny i tak nas zaskoczył, ze większość polonistów była tym oburzona) mnie bardzo cieszy. A jutro, czyli dzisiaj, konkurs z geografii... ;___; W piątek zaś biologia, a za tydzień chemia.
Cóż, mnie dzisiaj uszczęśliwiło to, że CD Showtime Storytime w Empiku kosztuje tylko 50zł, to, że pada śnieg, a także to, że próbna matura z polskiego już była.
I też wybrałam Pana Tadeusza, jednak trochę minęłam się z tematem... :)
Zależy z jakiej perspektywy się patrzy. Tak jest generalnie ze wszystkim. Kolokwium to też pierdoła gdy wspominasz je po kilku miesiącach/latach. Obrona pracy licencjackiej/magisterskiej - pierdoła! Ale dopiero, gdy minie trochę czasu i musisz zmierzyć się z czymś większym.
Dzisiaj chwilę radości przyniósł mi mój sen, w którym się wszystko ułożyło. Niestety trwało to krótko i teraz tym bardziej mam kata, patrząc jak jest źle. Ale trzeba żyć dalej, zawsze może być gorzej ...
Doprowadziłam do tego, że moje trzy koleżanki się pogodziły po tygodniu zażartych kłótni. Dowiedziałam się, że moje towarzystwo zbawiennie wpływa na ludzki język, cokolwiek by to miało znaczyć.
Wiele osób pisało na pierwszy temat, ja też. Ciekawe, co nam dadzą na matmie, angielskim i rozszerzeniach w piątek.
Ja to jeszcze bardziej przyziemnie, bo dopiero w gimnazjum jestem. Ale dzisiaj uszczęśliwił mnie konkurs z geografii - był bardzo prosty, spodziewałem się zadań wręcz niemożliwych do rozwiązania. ^^ + pozwiedzałem sobie najładniejszą i najczystszą szkołę, w jakiej kiedykolwiek byłem. . I już idę się uczyć do następnego, czyli biologii. Porozwiązuję może sobie jakieś zadania maturalne lub stare arkusze konkursowe.
A mnie uszczęśliwiło Oceanborn, odebrane wczoraj. I śnieg, lumi on kaunein! Ym, miałam nie pisać po fińsku. Wybaczcie. Więc... jak jechałam wczoraj rano do szkoły, trochę przez las... A ten las taki śliczny, biały! Po prostu nie mogłam się nie uśmiechnąć, jak go zobaczyłam. ;)
Poza tym, trzeba się uszczęśliwiać tym, co jest, nawet takim przyziemiem, w końcu nie chcemy być wiecznie smutni. ;)
PS Ojcze, zrób coś z tym różowym paskiem tęczy na Twojej offcy, jest porażająco niemęski. ;P
Ja kiedyś na pewnym forum założyłam temat trochę podobny do tego, "1000 powodów do życia" mianowicie... Wypisaliśmy tego już prawie osiemset, fajnie jest dzielić się szczęściem :) Choćby to była i mała radocha ze zjedzenia rożka w upalny dzień.
Uszczęśliwiło mnie to, że jak sobie siedziałam na huśtawce na tym mrozie, to zaczęły mi przelatywać jakieś małe, białe przed nosem. Co prawda dużo tego nie napadało, strasznie rzadkie jakieś takie i w ogóle na trawie nie widać, ale... Zaczyna się, śnieg ♥ Uszczęśliwiło mnie to, że jest taka jedna ruda w równoległej, z którą można pogadać o tym, że ostatnimi czasy co dzień obiecuję sobie zrobić odwyk od słuchawek, bo bolą mnie uszy, i za każdym razem ponoszę klęskę, ona to rozumie, bo ma podobnie... Chociaż twierdzi, że jej uszy się już uodporniły :-D Poza tym, dostałam piątkę za rozprawkę, co w sumie jakoś strasznie mnie nie uszczęśliwia, ale to, jak Kaśka z przerażeniem stwierdziła, że "ŻADNEGO BŁĘDU?! O___O", było fajne :D
Scav, wy już rejonówki macie? U nas rejonowy z polskiego dopiero w styczniu ^^ Swoją drogą, też pamiętam jedną śliczną szkołę, którą widziałam przy okazji konkursu... No, może nie taką przesadnie śliczną, ale ogromną. Szatni mnóstwo, klas też, i tu i ówdzie sterczały ubrane na galowo dzieciaki, które pokazywały przyjezdnym konkursowiczom drogę :D