Powinnam tą płytę ogłosić po prostu złą, ale jednak kilka faktów mnie przed tym powstrzymuje.
Niby faktycznie wypada ona dosyć blado, gdy zestawi się ją z np. Oceanborn, czy Wishmaster, ale głównym problemem tej płyty jest nie tyle zła linia melodyczna, ale, o czym wszyscy wiedzą, wokal.
Utwory nie były pisane pod głos Anette, a nagła zmiana z pięknego operowego głosu Tarji na tak cukierkowo brzmiący głos pani Olzon - nie przebierając w słowach - wkurzyła fanów najbardziej.
Na Imaginaerum, gdy muzyka była już pisana pod jej głos i, gdy w końcu poczuła się swobodniej w grupie jej wokal przeszedł nadzwyczajną transformacje.
Dzięki IM wiemy więc i powinniśmy, co za tym idzie, lepiej rozumieć, dlaczego głos pani Olzon był tak słaby na DPP; stres, źle dopasowana muzyka, niepewność i koszmarne nastawienie fanów po wyrzuceniu Tarji.
Według mnie ten fakt rzuca nowe światło na tą rzekomo "najgorszą płytę Nightwish'a".
Poza tym, po przesłuchaniu jej milion razy od 2007 r. wady albumu już tak nie rażą i zwracam uwagę na muzykę - samą muzykę bez wokalu - i uznaję, że na podstawie tylko jej oceny bardzo ciężko nazwać płytę okropną. Nooo, może faktycznie jest tam więcej niż powinno być słabszych zarówno muzycznie, jak i wokalnie utworów i to właśnie (choć jest to niesprawiedliwie w stosunku do wspaniałych piosenek z tego albumu) przesądza o niskiej ocenie DPP.
Piosenki takie jak: 'For The Heart I Once Had' (wspaniale brzmi instrumentalnie - z wokalem to różowe piekło pełne kicających, puchowych jednorożców) , 'Whoever Brings The Night' (chyba najgorszy kawałek NW w historii), czy 'Master Passion Greed' (nie patrząc na kontekst, ale wykonanie - to nie jest ich styl i ból dla mych uszu) ; decydują o niskiej ocenie płyty.
Teksty utworów są nadal cudne; pełne smutnej, mrocznej i wieloznacznej poezji - do nich nie można się przyczepić.
Co do kontrowersyjnego kontekstu całego albumu; fani czepiają się okropnie, posądzając Tuomasa o egoizm i chamstwo (jakby wyrzucenie Tarji mu nie wystarczyło), ale czego się spodziewali?Tuomas to artysta, a artyści zawsze w swych dziełach mówią prawdę, wyrzucają wewnętrzne demony i uważam, że pan Holopainen postąpił dobrze. Czy chciałby kto słuchać słodkich kłamstw zamiast prawdy?Czy wtedy Nightwish nie stał by się fałszywy?
Kończąc moja nieco chaotyczną wypowiedź przedstawię kilka moich ulubionych kawałków:
- 'The Poet And The Pendulum' - wspaniały, ponury i wywołujący ciarki utwór. Przywodzi na myśl mroczną poezję Edgara Allana Poe i 'Requiem For A Dream' Mozarta.
- 'The Islander' - piękna szanta, a teledysk jest zdecydowanie moim ulubionym klipem NW.
- 'Meadows Of Heaven' - harmonijny, sentymentalny i niezwykle piękny, pomimo końcowej wstawki gospel, która jest wręcz tragiczna!
- 'Eva' - co tu dużo mówić, lubię ten utworek; miła dla ucha ballada o samotnym dziecku.
- 'The Escapist' - utwór, z którym utożsamia się co drugi fan i ja też, a jak wspaniale słucha się go przy zgaszonym świetle w zimowe wieczory!
Na koniec; moja ocena płyty: 5,5/10 .
Myślę, że jest dosyć sprawiedliwa. :)