Dark Passion Play

Szósty krążek NW i pierwszy z nową wokalistką Anette Olzon. Zespołowi w nagrywaniu płyty towarzyszyła London Philharmonic Orchestra. Płyta ukazała się 26 września 2007.

Według mnie najsłabsze dzieło Holopainena i reszty.Chociaż mam tam swojego absolutnego faworyta:

"The Poet and the Pendulum"

Informacje na temat albumu: Dark Passion Play

Tak, moim skromnym zdaniem również jest najgorsza... Wiele osób jej nie lubi, bo to pierwsza płyta po odejściu Tarji, ale ja mam trochę inne powody. Po pierwsze mam wrażenie, że Anette miejscami musi się nieźle wysilić by dobrze zaśpiewać i nie za bardzo jej to wychodzi, bo słychać jak się męczy. W porównaniu z Imagianaerum, Anette wypadła tu... yyy , no źle . Do drugie utwory nie powalają, niektóre przypominają trochę takie jakby "dyskotekowe przeboje " , ale muszę zgodzić się z Beatą , że "The Poet and the Pendulum" faktycznie podnosi poziom płyty.

Podsumowując nie jest tak źle, ale mogło być lepiej.

Oczywiście, że też za nim przepadam - nie przekonał mnie, podobnie jak Anette. Niemniej "Bye, bye Beutiful" (mimo złych skojarzeń :P) czy "The Islander" (ach, ten wokal Marko... ♥ :P) czasami słucham.

Mój faworyt The Poet and The Pendulum . Jak ja marzę, żeby zaśpiewał to ktoś z głosem (przepraszam fanów AO:(, nie daję rady jej słuchać na DPP:(

Powinnam tą płytę ogłosić po prostu złą, ale jednak kilka faktów mnie przed tym powstrzymuje.

Niby faktycznie wypada ona dosyć blado, gdy zestawi się ją z np. Oceanborn, czy Wishmaster, ale głównym problemem tej płyty jest nie tyle zła linia melodyczna, ale, o czym wszyscy wiedzą, wokal.

Utwory nie były pisane pod głos Anette, a nagła zmiana z pięknego operowego głosu Tarji na tak cukierkowo brzmiący głos pani Olzon - nie przebierając w słowach - wkurzyła fanów najbardziej.

Na Imaginaerum, gdy muzyka była już pisana pod jej głos i, gdy w końcu poczuła się swobodniej w grupie jej wokal przeszedł nadzwyczajną transformacje.

Dzięki IM wiemy więc i powinniśmy, co za tym idzie, lepiej rozumieć, dlaczego głos pani Olzon był tak słaby na DPP; stres, źle dopasowana muzyka, niepewność i koszmarne nastawienie fanów po wyrzuceniu Tarji.

Według mnie ten fakt rzuca nowe światło na tą rzekomo "najgorszą płytę Nightwish'a".

Poza tym, po przesłuchaniu jej milion razy od 2007 r. wady albumu już tak nie rażą i zwracam uwagę na muzykę - samą muzykę bez wokalu - i uznaję, że na podstawie tylko jej oceny bardzo ciężko nazwać płytę okropną. Nooo, może faktycznie jest tam więcej niż powinno być słabszych zarówno muzycznie, jak i wokalnie utworów i to właśnie (choć jest to niesprawiedliwie w stosunku do wspaniałych piosenek z tego albumu) przesądza o niskiej ocenie DPP.

Piosenki takie jak: 'For The Heart I Once Had' (wspaniale brzmi instrumentalnie - z wokalem to różowe piekło pełne kicających, puchowych jednorożców) , 'Whoever Brings The Night' (chyba najgorszy kawałek NW w historii), czy 'Master Passion Greed' (nie patrząc na kontekst, ale wykonanie - to nie jest ich styl i ból dla mych uszu) ; decydują o niskiej ocenie płyty.

Teksty utworów są nadal cudne; pełne smutnej, mrocznej i wieloznacznej poezji - do nich nie można się przyczepić.

Co do kontrowersyjnego kontekstu całego albumu; fani czepiają się okropnie, posądzając Tuomasa o egoizm i chamstwo (jakby wyrzucenie Tarji mu nie wystarczyło), ale czego się spodziewali?Tuomas to artysta, a artyści zawsze w swych dziełach mówią prawdę, wyrzucają wewnętrzne demony i uważam, że pan Holopainen postąpił dobrze. Czy chciałby kto słuchać słodkich kłamstw zamiast prawdy?Czy wtedy Nightwish nie stał by się fałszywy?

Kończąc moja nieco chaotyczną wypowiedź przedstawię kilka moich ulubionych kawałków:

- 'The Poet And The Pendulum' - wspaniały, ponury i wywołujący ciarki utwór. Przywodzi na myśl mroczną poezję Edgara Allana Poe i 'Requiem For A Dream' Mozarta.

- 'The Islander' - piękna szanta, a teledysk jest zdecydowanie moim ulubionym klipem NW.

- 'Meadows Of Heaven' - harmonijny, sentymentalny i niezwykle piękny, pomimo końcowej wstawki gospel, która jest wręcz tragiczna!

- 'Eva' - co tu dużo mówić, lubię ten utworek; miła dla ucha ballada o samotnym dziecku.

- 'The Escapist' - utwór, z którym utożsamia się co drugi fan i ja też, a jak wspaniale słucha się go przy zgaszonym świetle w zimowe wieczory!

Na koniec; moja ocena płyty: 5,5/10 .

Myślę, że jest dosyć sprawiedliwa. :)

TPATP w wykonaniu Marco, podoba się Wam?- mnie bardzo:)

http://www.youtube.com/watch?v=lGv7dU0ty78

Jezu jestem inny. Mój pierwszy krążek - który bardzo lubię. Serio. Najgorszy ze wszystkich? Eee - AFF słabsze. Owszem - jest kilka kawałków, za którymi nie przepadam. Niemniej w środku mojej stawki. Osobiście uważam, że negatywne opinie o wokalu Anette na tym krążku są troszkę przesadzone ;)

To JA jestem inna :P Na DPP zakończyłam swoją NW kolekcję, IM słucham tylko na yt, a wszystko dlatego że mówię stanowcze NIE wokalowi Anety, której nie zdążyłam zaakceptować.

Marco i TPATP to kolejne cudo w wykonaniu tego faceta ;D

TPATP w wykonaniu Marco, podoba się Wam?- mnie bardzo:)
http://www.youtube.com/watch?v=lGv7dU0ty78

Mimo całego uwielbienia dla Marco stwierdzam żę Anette pierwszą część zaśpiewałą lepiej.

Ja mimo że uwielbiam Marco to demka wokalne do DPP z jego głosem niezbyt mi leżą, TPTP jeszcze ujdzie ale Eva zupełnie nie a Amaranth (czyli

) to te wysokie rejestry brzmią w jego wykonaniu okropnie niczym najgorsze kastrackie wokale z power metalu :wink:

DPP podobało mi się, ale po premierze Imaginaerum odstawiłem ją na bok.

Wahadełko, Escapist, łąki niebios, amaranth - moje faworyty :)

Bardzo nie lubię "rogalika dla wilka" (nonsensopedia)

Taka mała zagadka, kto odgadnie ;)

W jakich dwóch kawałkach na DPP Tuomas się udzielił wokalnie :)?

(można strzelać :D)

Podobnież growluje w Poecie i wahadle (mimo że ja tego nie słyszę do dnia dzisiejszego) i obstawiam Master Passion Greed.

MPG, też słyszałem, że growluje tam, co do TPATP, wiem że leży tam nagi i zgwałcony na stosie pokreślonych kartek, chyba że chodzi o wstęp "white lands of emphotica" :D

1 polubienie

Nie te dwa, a skoro nikt już nie strzela, to podam odpowiedź, myślę że zaskakującą ;)

Oprócz MPG (gdzie growluje w tle) drugim utworem jest "Seven Days To The Wolves" (niemożliwe myślicie przeciez tam nie ma Tuomasa, otóż jest :D)

Zakończenia zwrotek przed referenem sa wypowiedziane/wyśpiewane przez Tuomasa ale słuchając w ogóle się na to nie zwraca uwagi, przez to nikt o tym nie wie praktycznie ;)

np: to na czerwono Tuomas

For the rest, I have to say to you

I will dream like the God

And suffer like all the dead children

Na wszystkich elementach naszego serwisu postaram się wam dostarczać rózne ciekawostki, jak skończe pisać recenzje albumów nw na portal to się dowiecie dużo zakulisowych i nieznanych rzeczy o albumach które wydają się że są w pełni znane :)

1 polubienie

Z DPP słucham tylko TPATP, rzadko odtwarzam inne kawałki. Z pewnością częściej sięgałabym po tą płytę gdyby nie wokal Anety. Ogólnie AO przyjęta była przeze mnie w NW na " siłę". Już po wykonaniach Floor wiadomo, że Olzon była nietrafionym wyborem;(

1 polubienie

IMO to najsłabszy ich album. jak już ktoś wcześniej zauważył, z czym się zgadzam, utwory nie były pisane pod Anette. słabo to wszystko wypadła. oczywiście są wyjątki. Islander - świetny! ale tam Anette jest w cieniu ;) więc może to dlatego. The Poet... całkiem niezłe, ale... to chyba jedyny utwór, w którym Marco mnie zawiódł... jakoś mi nie podchodzi tam jego głos... tak trochę zawodzi i wyje :P w Islander jest świetny. i w całej reszcie, którą wykonuje, ale właśnie w The Poet... mnie nie przekonuje, a wręcz odrzuca :P

Doszłam ostatnio do tego, co tak faktycznie irytowało mnie w Anecie i z ta wzięłam się za przesłuchanie DPP wyobrażając sobie, jak te utwory brzmiałyby w wykonaniu bardziej klasycznym, operowym (czyli takim, jak króliczki lubią najbardziej :P). Nie dotarłam do końca eksperymentu, więc nie wiem.

P.S Wszystkie Anecie krzyki zamieniam na głos Marco :P

Jezu jestem inny. Mój pierwszy krążek - który bardzo lubię. Serio. Najgorszy ze wszystkich? Eee - AFF słabsze. Owszem - jest kilka kawałków, za którymi nie przepadam. Niemniej w środku mojej stawki. Osobiście uważam, że negatywne opinie o wokalu Anette na tym krążku są troszkę przesadzone
Jeśli poznałeś NW od piosenki z Anette, to Ci się nie dziwię, że polubiłeś, miałeś inną perspektywę iż ja.

Co tu dużo mówić - najsłabszy album pod względem linii melodycznych i wokalu.
Bardzo długo musiałam siebie przekonywać do pełnego odsłuchu albumu, a utwory wybrane na single są katastrofalne dla mnie.

Druga sprawa to Anette, która nie była miłym zaskoczeniem i drażniła swym wokalem, lepiej już jest na IM, ale i tak wolę wersje piosenek z tych albumów z Floor (ja zła i niedobra^^).