Nie mam ulubieńca - wszystkie te utwory bardzo lubię i nawet dosyć często słucham.
"Nightwish" - nastrojowa muzyka, mocno kontrastująca z silnym głosem Tarji, czyli jeden z powodów, dla których początkowo akustyczny zespół szybko ewoluował w metalowy. Ja osobiście nie widzę w tym nic złego. Niektórym ten silny wokal może ranić uszy, ale ja, gdy już przywykłam do takiego zestawienia, polubiłam je bardzo. Piosenka przywodzi na myśl chłodny, nocny wiatr i kojarzy mi się, wypisz, wymaluj, z okładką AFF.
Flet na końcu plus recytacja Tarji to świetne panaceum po stresującym poniedziałku.
"The Forever Moments" - tu trzeba mieć silne uszy i się porządnie osłuchać! Potem już z górki i piosenkę się kocha, lub nienawidzi!W moim przypadku to pierwsze - szczyt kunsztu wokalnego, a klawisze na końcu (niby prosta melodyjka) to poezja!
"Etiainen" - szkoda, że w wersji z AFF zrezygnowali z szeptu, bo właśnie ten kawałek sprawia, że demo jest cudne. Reszta to po prostu wolniejsza, bardziej pierwotna wersja "Etiainena" z AFF. Cokolwiek ten szept z demówki bardzo mi się widzi: wprowadza tajemniczą, lekko dziką atmosferę, kojarzącą mi się trochę z teledyskiem do "The Islander". Tuomas jako szeptacz faktycznie wypada bardzo dobrze! :)
Oo... Nie słyszałam jeszcze demo Etiainen! Po przesłuchaniu stwierdzam, że wolę wersję z AFF ;)
Co do pozostałych utworów z Demo, to właściwie podobają mi się w tym samym stopniu (ta eteryczność, nostalgia, magia akustycznych instrumentów i głos Tarji...) z małym wskazaniem na Nightwish, który zawsze będzie mi się dobrze kojarzył z moimi początkami z poznawaniem twórczości NW, podobnie jak pierwsza wersja Sleeping Sun.
Demo NW jest leciutkie,delikatne i takie przyciszone wśród reszty dzieł. The Forever Moments jest tu moim faworytem a na swój sposób bardzo magicznym momentem.A do tego okładka Demo mi się bardzo podoba.
Tak na dobrą sprawę „okładka” demo już tak wrosła w świadomość fanów że dziś stała się powszechnym mitem. A jaka jest rzeczywistość, otóź pierwsze trzy-utworowe demo zespołu, nie miało żadnej okładki, zostało nagrane na kasecie. W ilości około dziesięciu egzemplarzy zostało rozesłane do różnych wytwórni oraz magazynu Soundi który potem słynną recenzje napisał która funkcjonuje pod hasłem ‘no commercial potential” :D
Często pokazywana grafika Tarja w niebieskiej oprawie to jest fan art z 2004 roku (sic!) a zdjęcie w lesie które też funkcjonuje jako okładka dema to sesja zdjęciowa do AFF z 1997 roku. Aż dziw że to tak funkcjonuje przez lata szczególnie że jak się uważnie przyjrzycie to są nim już 4 osoby, w okresie nagrywania pierwszego dema jeszcze Jukki nie było zespole.;)
Taka ciekawostka - w kontekście pierwszych nagrań pojawiają się jeszcze dwa nazwiska: Anni Summala i Anna Mari Pekkinen. To dziewczyny, które zagrały na fletach w utworach z dema.
Zawsze był ktoś, kto grał na instrumentach folkowych, nawet w 1996 roku. :)