Nie przeszkadza mi Halloween jako święto ogólnie. Nie uważam, by stanowiło zagrożenie dla chrześcijaństwa, nie sądzę, by miało tak naprawdę coś wspólnego z satanizmem. To przecież tylko festiwal wygłupów i straszenia siebie nawzajem. W umysłach ludzkich zakorzeniona jest od zawsze fascynacja tym, co straszne i każdy tak naprawdę lubi się trochę bać. Wiadomo - skacze adrenalina, ekscytacja, kiedy się boimy, a potem: bum! I strach znika, bo to, co było straszne było tylko dowcipem, filmem, gagiem, a my wybuchamy śmiechem, wciąż czując zbawienne ożywienie. To jest cel Halloween - odrobinę nas postraszyć, zestresować, a w efekcie: rozbawić.
Oczywiście, są jednostki, które całą zabawę potraktują w bardzo niewłaściwy sposób; różni dziwacy, ludzie chorzy psychicznie faktycznie mogą wykorzystać taki festiwal, aby robić rzeczy z gruntu swej natury podłe, odprawiać dziwaczne rytuały itd. No, ale tacy ludzie istnieli zawsze tak, jak zawsze istniały straszne historyjki. Ci wariaci swoje podłości odprawialiby nawet bez Halloween, znaleźliby sobie po prostu inną okazję, a krzywda działaby się i tak. Nie można zwalać wszelkich wynaturzeń na halloweenowe wygłupy.
Większość jednak potraktuje Halloween jako, wspomniany, festiwal dowcipów i strachów. Każdy, kto traktuje to... hmmm... powiedzmy, święto, jako coś satanistycznego i groźnego dla wiary jest, moim zdaniem, ostro przewrażliwiony, bo przecież na takiej samej podstawie można by uznać oglądanie horrorów za czczenie złych mocy, a osoby, które naprawdę uwielbiają horrory i robią sobie regularne maratony filmów grozy powinny być uznane za zgraję krwiożerczych satanistów.
Oczywiście, to były moje przemyślenia na temat Halloween OGÓLNIE, jako zabawy świata zachodniego, ale, muszę to podkreślić, zgadzam się z Evi - to nie jest nasze "święto", do naszej kultury nijak się ma i chociaż my też chcemy się trochę "pobać", to nie uważam, żebyśmy z tego powodu musieli, jak zawsze, wszystko brać z Zachodu. Polacy są jak papugi - Amerykanie mówią, że Święty Mikołaj ma czerwone łachy? To nasz też! Amerykanie mówią, że Halloween? To my też chcemy! Wpływ kultury zachodniej tłamsi od lat naszą własną. Chcemy się postraszyć? Wróćmy do świąt pogańskich! Ale nie, nie... bo tego Kościół by nie zdzierżył! Kościół nie uznaje prymitywności człowieka, który chce się bać, Kościół uznaje człowieka w ciszy oddającego się umartwianiu i refleksjom nad duszami naszych zmarłych bliskich. Więc do pogańskich czasów nie wrócimy, bo księża się obrażą, ale... ha! Możemy sobie wziąć święto od "amerykańców", a co tam! Amerykańskie nie znaczy pogańskie, masowa kultura jest dozwolona i nie jest kojarzona ze słowiańskim pogaństwem, a poza tym jest POPULARNA! A kto by tam chciał jakieś zakurzone słowiańskie święto, skoro można dostać odpicowane dynie z Zachodu? Cool i trendy, a nie jakieś słowiańskie graty!
Jeszcze kilka lat temu żaden dzieciak tu nie chodził od drzwi do drzwi, a ostatnio, o dziwo, ten zwyczaj zaczyna się u nas zadamawiać!
Nic dziwnego: chcemy się bać, a nie mamy takiego święta, w które moglibyśmy! Święta pogańskie są nudne, albo zwyczajnie nieznane i traktowane jako staroświeckie, a księża i tak na nie nie pozwolą... zatem, Halloween będzie jak znalazł - na czasie, nie kojarzy się z jakimś pogaństwem i jest do tego tak mało związane z tym, co my Polacy rozumiemy jako święto! U nas święto to czas uroczysty, poważny i pieczołowity, a Halloween to wygłupy - zaprzeczenie naszego rozumowania, więc tym samym nikt tu nie bluźni, bo to przecież nie jest nawet święto w naszym rozumieniu, ale zabawa.
Dlatego Halloween zaczyna się u nas coraz lepiej zadamawiać, chociaż tak nie pasuje do naszej kultury - bo nie traktujemy tego poważnie, jako święto, nie jest przymusowe, nie jest kościelne, nie jest ponure, ani pogańskie (bo pogaństwo na ogół kojarzy się tylko z ceremoniałami słowiańskimi sprzed wieków, a nie z czymś zachodnim, czy nowoczesnym), jest za to popularne, amerykańskie i cool.
Drażni mnie to kalkowanie Zachodu i sztuczne gumowe nietoperze, dynie itd. w marketach (prawie jak na Walentynki, ale zamiast serduszek są pająki i sztuczne szczęki - wiwat masówka!), sama Halloween nie obchodzę, ani nie traktuję poważnie jako święto. Jako głupia zabawa może być, ale na pewno nie święto. Mogę sobie przykładowo pooglądać horrory 31.10, ale jeśli tak, to będzie miało uzasadnienie inne; nie chodzi o to, że oglądam, bo Halloween, ale oglądam, bo jest już mroczna jesień i Święto Zmarłych (dość klimatyczne, trzeba powiedzieć - te wyprawy na cmentarz wieczorem, nagrobki oświetlone światłem tysięcy zniczy, zapach wosku!), a ponadto w TV nic innego nie ma! :D