Finowie uwielbiają długie wyrazy. Gdy wracaliśmy z Evą samochodem, spytałem ją w jaki sposób potrafi w trakcie jazdy przeczytać tak szybko długaśny napis na znaku drogowym. Powiedziała, że to u nich normalne i, że są przyzwyczajeni.
Tutaj przykład (nie mam pojęcia co to znaczy):
"Putinin" w fińskim tabloidzie - nie wiem czemu, ale wtedy strasznie mnie to śmieszyło. ;)
"Tarjous", czyli promocja? Promocja Tururururunen?
I tak myślę, że żadne słowo nie przebije "Romanssihuhuja!"
Uczyłam się niemieckiego 9 lat i niewiele umiem. Od roku nie uczę się go w szkole i coraz więcej ogarniam. Ale dalej chyba lepiej mi idzie z fińskim niż niemieckim. xD
Powiem tak, że czytałam na internecie zdania po fińsku. Ukształtowałam sobie w ten spb. akcent fiński. Mam taki dar, że potrafię mówić dobrze w akcencie angielskim, niemieckim oraz zaczynam w fińskim. So, poszłam do gimnazjum na profil jęxykowy. :D
Co to kahvipurkki? Brzmi genialnie :D Boziu, to jest taki śmieszny język czasami ♥ Chociaż faktycznie romanssihuhuja rządzi, rządziła i rządzić będzie. Bo wiecie, romansowanie jest takie zwyczajne i oklepane, za to poromanssihuhujać chciałby każdy, no nie?
Putinin też brzmi całkiem zabawnie... Pamiętam, jak my się z koleżanką śmiałyśmy jak kretynki z tych salamiaków, które teraz już kompletnie mnie nie bawią, a wtedy, w tym fińskim supermarkecie... Stoją dwie takie wariatki w kolejce, a Finowie naokoło nie ogarniają XD Jeśli dobrze pamiętam, jakiś typ stał wtedy za nami i tak się na nas gaaaapił... o.O
@Milla Kahvipurkki można przetłumaczyć jako słoik kawy. Chociaż nie jestem pewna czy bardziej poprawną wersją nie będzie słoik na kawę. Jednak chyba pierwsza wersja jest poprawna. :)
Tai nie zdążyła i bardzo nad tym boleje, bo tak was kocha zamęczać na śmierć pedantyczną dbałością o porządek, a tu ktoś posprzątał przede mną! :happy:
Swoją drogą, bardzo ciekawy wątek! Chciałabym się nauczyć fińskiego w przyszłości, jeżeli czas i finanse pozwolą, ale te ich długaśne wyrazy mnie nieco odstraszają. Nie zniechęcam się jednak, bo lubię się uczyć języków i nie mogę się doczekać, gdy zabiorę się za fiński… Daj Boże, jak najszybciej! Na razie poprzestaję na ciekawostkach, pojedynczych słowach… akcent fiński nie stanowi dla mnie problemu - gdy ktoś od tylu lat słucha wywiadów z naszymi Finami, to liźnięcie tego, czy owego z ich narzecza nie stanowi problemu. Ci z was, którzy fiński znają trochę lepiej nich się tu dzielą swoją wiedzą - z chęcią z niej skorzystam, na początek.
Sama chciałabym się nauczyć fińskiego, jedynie znam drobne słówka. Na razie się chcę nauczyć do końca niemieckiego. Mam nadzieję, że się nauczę tego śmiesznego języka. :D
Podziwiam to, że uczysz się niemieckiego, bo mnie się ta sztuka nigdy całkowicie nie udała. Niemiecki miałam dopiero w liceum i wszyscy już byli na jako takim poziomie w mojej klasie, bo w większości mieli go wcześniej, a ja ni słowa. Nauczycielka też nie pieściła się z tymi, co języka nie znali i wszystkim jednakowo kazała pisać od razu opowiadania i listy po niemiecku, co spowodowało, że zniechęciłam się do narzecza i nie potrafiłam uczyć się go tak, by zapamiętać. Ta czwórka na koniec szkoły, którą udało mi się ciężką pracą zarobić bynajmniej nie odzwierciedla mojego absolutnego braku zdolności w tym kierunku. Mam nadzieję, że do fińskiego nikt mnie nigdy nie zniechęci! Bardzo dużo zależy od nauczyciela i jego podejścia do ucznia - nich fińskiego uczy mnie ktoś cierpliwy.
A orientujecie się ile mniej więcej kosztują kursy fińskiego? Tak zapytam z ciekawości. Uczęszczał ktoś na taki? Ktoś coś poleci?
Niemiecki -_- Nie miałam żadnych problemów z angielski i fińskim. Jednak niemiecki jest dla mnie udrękom.
@Taiteilija Co do kursów zależy gdzie mieszkasz. :) Każde miasto ma swoje oferty. Jednak ja ostrzegam przed szkołom językową w Empiku. Teraz jak dobrze wiem nie ma już tam fińskiego, jednak kiedyś był. Cena była straszna, a przez miesiąc nauczyłam się mniej niż przez tydzień opanowałam z pomocą mojej nauczycielki. W sumie wylądowałam na tym kursie tylko dlatego że pani która mnie uczyła wyprowadzała się do Warszawy, a jednak z Torunia kawałek drogi. :)
Powiem ci, że od niemieckiego zaczynałam również od drobnych słówek. Niestety trzeba mieć cierpliwość do takich języków. W niemieckim również zdarzają się słowa tak długie jak nasze zdanie po polsku, podobnie jest w fińskim.
Nie kocham się w języku szwabskim, ale nie jest źle, ponieważ wiem, że jak ten język zdam do perfekcji i jak się nim będę umiała nim posługiwać, to z fińskim być może będzie podobnie. My też piszemy listy, opowoadania i inne takie pierdoły, po prostu trzeba mieć cierpliwość do takich rzeczy. Od małego specjalizowałam się w językach. Chodziłam na konkursy itd. dla mnie nauka języka to nie jest tragedia, lecz przyjemność. Życzę dobrej nauki fińskiego, jeśli znajdziesz takie kursy.