Dworzak – wspaniały ♥ Ja również lubię od czasu do czasu posłuchać poważnych, ponadczasowych kompozycji mistrzów gatunku. Klasyka zawsze wprawia mnie w dobry nastrój, odpręża i nakręca jednocześnie. Do wyżej wymienionych tytułów dorzucę uwielbiane przeze mnie od lat walce J. Straussów (syna i ojca): m. in. „On the beautiful blue Danube”, “Emperor Waltz”, “Tales from the Vienna Woods”, “Spring voices”, “Roses from the South”, “Vienna blood”, „You and you” i słynny “Radetzky March”; walc z opery „Eugeniusz Oniegin” Czajkowskiego; „Skater’s Waltz” Waldteufela… Dużo tego. Pamiętam, jak jeszcze w latach szkolnych zachwyciłam się właśnie składanką „Immortal Waltzes” z 1994 roku, znalezioną w czeluściach rodzinnej płytoteki. Odkryłam tam również inne klasyczne perełki, w tym „The Entertainer” Scotta Joplina i wymienione wyżej arcydzieła Mozarta i Beethovena. „Dla Elizy” było jedyną melodią, jaką kiedykolwiek próbowałam (z marnym skutkiem) grać na klawiszach w domowym zaciszu, ale mój zapał do grania został szybko wyparty przez brak czasu. Teraz tylko słucham. Bardzo lubię tappingowe interpretacje kompozycji J. S .Bacha w wykonaniu mojego szwagra Adama (polecam wątek w FanArt)
Odkąd w 2013 roku byłam na wrocławskim koncercie „Beauty and the Beat”, uwielbienie dla muzyki klasycznej/poważnej wzrosło za sprawą wzruszających wykonań pieśni oper(etk)owych przez Tarję i zabawnych popisów perkusyjnych ekscentrycznego Mike’a. Do grona moich faworytów w tym gatunku dołączyły „Song to the moon” z opery „Rusałka” i „New World Symphony” Dworzaka, uwertury do oper „Barber of Seville” i „Wilhelm Tell” Rossiniego, aria „Mein Herr Marquis” z operetki „Zemsta nietoperza” R. Straussa i taneczny „Can-can” Offenbacha. Sam koncert był wspaniałym widowiskiem i niezapomnianym przeżyciem. Szkoda, że (raczej) nie doczekamy się kontynuacji projektu pod szyldem „B&tB”, bo klasycznych utworów, które Tarja i Mike mogliby zaprezentować publiczności w własnych, oryginalnych aranżacjach, z pewnością by nie zabrakło.
http://https://www.youtube.com/watch?v=1OMk8C6FFIU
http://https://www.youtube.com/watch?v=eAahmcP5PJk
Inspiracje klasyką słychać również na lubianych przeze mnie rockowych albumach Tarji. Uwielbiam przepiękne „Bolero” M. Revela, którego motyw wykorzystała w utworze „Victim of Ritual”, a także wspomniane przez Tai suity „Peer Gynt” – u Czajkowskiego z kolei odnalazłam charakterystyczne fragmenty utworów „Lucid Dreamer” Tarji (I suita) i „Forever” zespołu Kamelot (II suita). Ciekawe, czym jeszcze zaskoczą mnie dzieła wielkich mistrzów minionych epok ;)
Spośród tych, które są mi znane i do których lubię wracać, wymienię jeszcze Arabeski Debussy’ego (zwłaszcza druga), „Adagio in G Minor” Albinoniego (również w interpretacji S. Brightman), Waltz no. 2 Szostakowicza, „Hungarian Dance no. 5” Brahmsa, cudowną „Finlandię” i „Valse Triste” Sibeliusa. Tytułów jest więcej, ale wszystkich w tej chwili nie pamiętam.
Podsumowując: Klasyka jest piękna, naturalna i ponadczasowa. Ujmuje szczerością i geniuszem kompozytorskim, który z pewnością warto poznać i docenić. :)