Chyba mój ulubiony tekst na albumie. Da się wyczuć taki zachwyt nad całym procesem ewolucji i świadomość różnorodności i ogromu świata (no może bardziej świadomość nieświadomości, bo to jest nie do wyobrażenia).
To porównanie muzyki do ewolucji jest świetne. Daje do zrozumienia jaki to nieprzypadkowy i uporządkowany proces. Ta cisza między nutami skojarzyła mi się z długimi okresami przejścia jednego gatunku w drugi, ale też z ogromnymi odległościami w kosmosie.
Przy tym to mam ciary. Bardzo fajne to porównanie wszechświata do sztuki aktorskiej i ta mgławica jako kurtyna. Możecie się śmiać, bo to takie bardziej tuomaszkowe niż naukowe, ale mi się podoba.
Jakby kogoś zastanawiało "Cathedral of green". Cytując polskie wydanie książki Dawkinsa "Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa". "Dla nas las jest czymś, co wyrasta z ziemi. Kiedy wędrujemy wśród drzew, patrzymy na las oczami dużego, ciężkiego, niezgrabnego zwierzęcia pędzącego życie na dole. Dla nas las jest jak ogromna, mroczna katedra pełna łuków i sklepień rozpościerających się od ziemi aż po niedosięgły zielony strop". Nie wiem jak to wygląda w oryginale. Przypuszczam, że tu należy szukać inspiracji, Tuomasa Holopainena.