Tatuaże i inne ozdóbki

Czy tatuaż jest ozdobą?

Czy może raczej podobnie jak nick;) mówi coś o osobie?

Nie lubię, nie ma i jeśli kiedykolwiek będę chciała się "pomalować" to tylko preparatami, które nie zostawią po czasie śladu.

Dlaczego? bo do dnia dzisiejszego nie znalazłam żadnego symbolu, który chciałabym na sobie oglądać na co dzień.

Masz, a może jakiś inna opcja ozdabia Twoje ciało?

Nie mam tatuażu, nie lubię, po prostu.

Jedyne, co mnie "zdobi" to kolczyki, w uszach :P

Ni kolczyków, ni tatuaży. Goły jestem. :)

Nie mam nic do jednego ani drugiego. Ważne by zachować umiar. Nie wiem czy zdecydowałbym się na tatuaż... Może pewnego dnia? Myślę, podobnie jak Beata - jeśli ma to być na stałe to koniecznie coś wyjątkowego i czego byłbym pewien. Póki co mały tatuażyk latem z henny powinien wystarczyć. :D

Osobiście nie lubię bardzo skaryfikacji - jak dla mnie kaleczenie ciała.

Skaryfikacja potrafi być piękna?, ale dla mnie graniczy z okrucieństwem.

Nie mam nic, czym mogłabym się pochwalić. Wciąż zastanawiam się (będzie już z dwa lata tego zastanawiania) czy zrobić sobie tatuaż. Chciałabym, aby był w widocznym miejscu, ale nie za duży. Moja aktualna wersja to jakiś krótki cytat na nadgarstku od strony wewnętrznej.

Wszyscy odradzają mi nadgarstek, bo w razie pracy w jakimś urzędzie państwowym mogłabym mieć problemy (a studiuję bibliologię, więc tym bardziej). Zawsze bronie się tym, że zawsze mogę założyć jakąś obszerniejszą bransoletkę.

Co myślicie o tym pomyśle?

Osobiście brzydzą mnie tunele w uszach, oraz kolczyki przesadnych rozmiarów w okolicy twarzy. To dla mnie nieco chore...

Jillian, z reguły cytat nie zmienia po latach swojego znaczenia. Jednak mimo wszystko jestem przeciwna trwałym tatuażom:)

Nie mam tatuażu - w zasadzie jest tylko jeden wzór (litera greckiego alfabetu, bardzo związana z moimi zainteresowaniami), który by mi odpowiadał. Jednak na razie, nie mam w planie wykonania go.

Teraz tatuaże są bardzo powszechne. Wiele osób “zdobi” się, wybierając różne wzory, nie koniecznie z sensem. Możliwe, że niedługo to właśnie osoba bez tatuażu, będzie bardziej oryginalna, niż ta która go ma ;p

[quote=“Jillian”]Wszyscy odradzają mi nadgarstek, bo w razie pracy w jakimś urzędzie państwowym mogłabym mieć problemy (a studiuję bibliologię, więc tym bardziej). Zawsze bronie się tym, że zawsze mogę założyć jakąś obszerniejszą bransoletkę.
Co myślicie o tym pomyśle?[/quote]

Słyszałam, że to nie ma znaczenia - jeśli spełniasz swoje obowiązki w pracy. Może zrób taki bio tatuaż, który zniknie po paru latach. Zdążysz się przekonać, czy naprawdę Ci odpowiada :slight_smile:

Jakoś sceptycznie podchodzę do tatuaży, w ogólności. No, może z henny by przeszedł :P

Niemniej wychodzę z brutalnego założenia, że w historii tatuowano więźniów, niewolników i prostytutki "za karę", więc jakoś nie mam ochoty dołączyć...

margoQ - w historii, a mamy XXI wiek :)

1 polubienie

Niemniej zawsze pewne aspekty rzutują na dzień dzisiejszy, nie żyjemy w wyrwanym punkcie czasoprzestrzeni.

Dla mnie to wystarczający powód, żeby nie pałać rządzą posiadania tego typu - jak dla mnie!!! - wątpliwych ozdób.

Rzeczywiście i mnie tatuaż kojarzy się z "brutalnym pochodzeniem", ale ogólnie zupełnie mi u kogoś nie przeszkadza.

Rozumiem jeśli ktoś czuje niechęć to jakiś naprawdę dużych tatuaży, albo brutalnych... ale chyba wszystkie się od razu wam nie kojarzą z więźniami i zbrodniarzami, co? :P Kiedy ojciec wytatuuje sobie imię swojego dziecka na sercu, albo coś innego, co ma dla niego wielką wartość, to też?? :P

Nie traktuj szablonowo mojej opinii, każdy ma własne spojrzenie na temat tatuaży:)

Ja ich nie uznaje na swoim ciele, a co, kto i gdzie sobie wytatuuje to jego sprawa.

Dla mnie nie istotne jest czy to jest kwiatek, czy trupia czacha czy obraz- trwałym tatuażom mówię: nie!:)

Szanuje Twoją opinię i nie traktuje jej szablonowo, dlatego chciałam wiedzieć, czy sądzisz tak samo o każdym tatuażu :D

Ja też kiedyś byłam im przeciwna i miałam o nich podobne zdanie, więc Cię rozumiem :P

Dlaczego? :slight_smile: Ludzie najczęściej tatuują sobie rzeczy, które mają dla nich ogromną wartość.
Co by daleko przykładu nie szukać: dużo fanów tatuuje sobie logo ukochanego zespołu. :slight_smile:

Aha, a zakochany Johny Depp wytatuował sobie imię najdroższej Vinony - jego szczęście, że razem z ukochaną udało mu się "I love Vinona" zmienić na "I love Vine".

Niestety natura człowieka jest zmienna. To, co w jednej chwili jest zrywem namiętności za chwilę może być niechcianą pamiątką, albo bolesnym wspomnieniem...

Jeśli ów facet tak bardzo kocha (piszę o nim, albowiem został już przytoczony dla przykładu), to może to okazywać każdego dnia. Wiesz, zrobić tatuaż nie sztuka, okazywać uczucia każdego dnia - i owszem.

A w kwestii ukochanego zespołu: dajmy na to, że ktoś urodzony w latach 70/80 wytatuował sobie logo/nazwę ulubionego zespołu, dajmy na to... Papa Dance. Bo akurat bardzo lubił, albo bo był modny. A teraz pluje sobie sobie w brodę, bo po latach doszedł do wniosku, że to "buractwo" i "jak on mógł tego w ogóle słuchać"? (przykład!!!) No, ale pamiątkę już ma.

Lepiej by zrobił, gdyby tą kasę przeznaczył na bilety na koncert i miał wspomnienia do końca życia. Wspomnienia, o których nikt poza nim nie musi wiedzieć.

Ot to co ja czuję i myślę margoQ:)

Dafuq? o.O

Cytat: margoQ: Kiedy ojciec wytatuuje sobie imię swojego dziecka na sercu, albo coś innego, co ma dla niego wielką wartość, to też?? :stuck_out_tongue:

Omg!!!..

Dla mnie w takim układzie to** pozerka**, ale rozumiem, że ty jesteś za, więc niech ci będzie.
Czy ja wyżej wspomniałam o tatuowaniu sobie na ciele nazwy zespołu albo imienia wakacyjnej miłości?!?!?!?!
Dobry Boże, przecież ja też uważam, że to cholernie głupie… Jeju, błagam Cię, czytaj moje posty ze zrozumieniem, albo w ogóle…

Wgl… imię dziecka? Czy to moze się kiedykolwiek znudzić??
Czy to pozerka dla Ciebie, serio?!

Nie trzeba daleko szukać, po necie już krążą zdjęcia ludzi, którzy wytatuowali sobie twórców “Gangnam Style” ;p

Nie mam nic przeciwko tatuażom, które oznaczają coś ważnego dla danej osoby. Być może niektórym kojarzy się to z pozerstwem (odwołując się do przykładu z sercem) może zrobić taki tatuaż, a w czynach pokazywać coś zupełnie innego.