Wierzenia, mitologie, legendy

[quote=“Evi”]Wywiad na piśmie nr 6: http://heavymetal.about.com/od/interview...terv_2.htm

Nightwish odnosi ogromne sukcesy w Europie i dokonuje również inwazji na Amerykę Północną. Najnowsza płytą grupy, na której prezentują nową wokalistkę, Anette Olzon, jest Dark Passion Play. Po publicznym odejściu byłej wokalistki, Tarji Turunen, zespół rozpoczął poszukiwania na skalę światową jej następczyni. Nightwish jest obecnie na tournee w USA, a ja rozmawiałem z członkiem, założycielem, głównym kompozytorem i klawiszowcem Tuomasem Holopainenem o poszukiwaniu wokalistki, o tym jak się ona wpasowuje do zespołu, o nowej płycie oraz o ich celu - podboju Ameryki Północnej.
[/quote]

(Pierwsza korekta, proszę o wyrozumiałość ;p)
“Najnowsza płytą grupy, na której prezentują nową wokalistkę, Anette Olzon, jest Dark Passion Play.”
→ ja bym napisała: “Najnowszy album Dark Passion Play prezentuje nową wokalistkę Anette Olzon.” Tak chyba lepiej brzmi ; )
“Po publicznym odejściu byłej wokalistki, Tarji Turunen”
→ ten przecinek jest chyba zbędny, ale ręki uciąć nie dam.
“…jak się ona wpasowuje do zespołu”
→ może lepiej, “w jaki sposób Anette wtapia/adaptuje się w zespole” ?


[quote=“Evi”]Chad Bowar: Przeprowadź nas przez proces poszukiwania nowej wokalistki po odejściu Tarji z zespołu.

Tuomas Holopainen: Oto kilka statystyk. Przez okres około 14 miesięcy otrzymaliśmy około 2000 demo z 55 różnych krajów.
Z tych 2000 około 50 było na tyle obiecujących, że skontaktowaliśmy się z ich autorami i przesłaliśmy im instrumentalny
utwór na CD aby mogli zaśpiewać trzy piosenki, żebyśmy mogli usłyszeć jak brzmią ich głosy w piosenkach Nightwish.
Spośród tych 50 spotkaliśmy się z około 10 twarzą w twarz. I tak spośród nich wybraliśmy Anette. [/quote]

“Przez okres około 14 miesięcy”
→ “W ciągu 14 miesięcy”, dalej masz znowu około, więc żeby nie było powtórzenia.
→ W drugim zdaniu Toumasa przed ‘aby’ powinien być przecinek.

[quote=“Evi”]W jaki sposób podjęliście tą decyzję o wyborze Anette? (‘tą’ bym wywaliła.)

Zrobiliśmy formalne głosowanie, ale jednomyślnie postanowiliśmy, że o Anette jest tą właściwą (dosłownie ‘be the one’ oznacza jedyną.)
To była kwestia serca. Czuliśmy, że będzie ona właściwa i wszyscy byliśmy co do tego zgodni.

Szukałeś kogoś o innym stylu wokalnym niż Tarja czy tak po prostu wyszło?

Absolutnie chcieliśmy czegoś innego.
To było nasze jedyne kryterium.
Nie budowaliśmy profilu tego jak nowa wokalistka powinna brzmieć,
jak powinna wyglądać czy skąd powinna pochodzić. Po prostu wierzyliśmy w to (‘w to’ bym wyrzuciła),
że znajdziemy tą właściwą. Jedyne co wiedzieliśmy na pewno,
to że (“na pewno to to, że”) nie chcemy kolejnej klasycznie wykształconej śpiewaczki operowej w zespole.
Postanowiliśmy, że to (wypieprzyłabym ‘to’) czas aby(przecinek. W sumie to aby też można wywalić ; )) pójść na przód i nie szukać naśladowcy.
Trudne to było zadanie (Maybe: “To było trudne zadanie”) aby znaleźć kogoś, kto miałby tę samą pasję, moc i emocje w głosie,
ale jednak brzmiał inaczej.Osobiście uważam, że z Anette trafiliśmy w dziesiątkę (przecinek) bo jej głos jest bardzo silny,
ale potrafi też robić wspaniałe interpretacje (wychodzi na to, że jej głos potrafi robić interpretacje :wink: ja myślę że chodziło o Anette,
więc zmieniłabym trochę konstrukcję zdania “ma silny głos i potrafi robić wspaniałe interpretacje”). Ona ma bardzo różnorodny głos.
Ona ma głos gawędziarza i wcale nie brzmi jak Tarja. [/quote]


ciąg dalszy nastąpi. Mam nadzieję, że zdążę całość jeszcze dziś.

2 polubienia

Wow, dzięki Arabesque. Czuję się wyróżniony :)

Masz rację odnośnie Welesa,przedstawiano go też jako kozła, inne zwierze, lub starca z siwą brodą. Są też teorie, że to właśnie Weles został przerobiony na św. Mikołaja. Generalnie był prawdopodobnie bóstwem naczelnym i opiekuńczym, przypisywano mu też opiekę nad pracami rolniczymi - to zapewne miało związek z obrabianiem pola wołami. Był również zwyczaj po zakończonych żniwach, aby ostatni ścięty kłos zostawić na polu. Nazywano go brodą Welesa. I faktycznie, przysięgano na Welesa. Weles był również opiekunem wieszczów, więc wszystko się zgadza :)

Ładna tradycja z tym zostawianiem jedzenia dla zmarłych, nie słyszałem o tym. Wiem, że dawniej zostawiało się na noc strawę - kaszę, ser, mleko dla Domowika i innych bóstw domowych

1 polubienie

@Arabesque

Pamiętam jak kiedyś wspominałaś o pomyśle stworzenia tego wątku. Przez jakiś czas go wyglądałem, ale uznałem, że masz inne sprawy na głowie. A jednak jest :) Będę tu zaglądał bo ciekawią mnie te klimaty.

W takim temacie, nie sposób w okolicach 1 listopada wspomnieć o starosłowiańskich Dziadach.

Dziady każdy dobrze zna z Mickiewicza, lub kojarzy chociaż nazwę. Nie mam zamiaru opisywać tutaj rytuału ale przybliżyć samo święto i okres z nim związany.

Jak wiadomo, Dziady to czas, w którym dawni Słowianie (ale też Bałtowie) oddawali szczególną cześć swoim przodkom. Dziś wiemy, że święto obchodzono kilka razy do roku - w niektórych rejonach nawet 6 razy. Jednak dwa okresy obchodzenia święta występowały na całym terenie. To Dziady wiosenne i Dziady jesienne.

Słowianie wierzyli, że dzięki rytuałom dusze zmarłych odwiedzają świat żywych, odwiedzają swoje dawne domy i swoje rodziny. Należało więc, w tym okresie zachować szczególną ostrożność. Zabronione było wykonywanie gwałtownych ruchów, z umiarem używano ostrych narzędzi. Zakazane było również np. wylewanie wody przez okno. W tym szczególnym okresie,kobiety wstrzymywały się od szycia czy tkania. Wszystko to, żeby dusze nie zaplątały się w nici, nie zostały oblane nieopatrznie wodą lub zostały skaleczone. Aby się mogły posilić, nie sprzątano resztek jedzenia po posiłkach.

Żeby dusze nie zgubiły się w wędrówce do świata żywych i później spokojnie trafiły do Nawii (krainy umarłych), rozpalano na rozstajach dróg ogniska zwane grumadkami. Także na cmentarzach rozpalano ogniska. Oprócz wskazania drogi, miały one za zadanie ogrzać przybyłe dusze ale też zatrzymać złe duchy, przed przedostaniem się do świata żywych. Aby duchy przodków mogły się obmyć, w niektórych regionach stawiano specjalne sauny. Do ogniska, w formie ofiary wlewano miód, wrzucano jedzenie lub zioła. Spuścizną po tych starych tradycjach są znicze, które my zapalamy dziś na grobach.

Zmarli dosłownie byli zapraszani do wspólnego ucztowania. Robiło się to zarówno na grobach jak i w domach. Same obchody były zdecydowanie radośniejsze niż obecnie. Na groby znoszono pożywienie, którym dzielono się ze zmarłymi - ten zwyczaj w niektórych regionach polski przetrwał aż do początku XX wieku. Wspólnemu ucztowaniu, w trakcie odprawiania rytuałów towarzyszyły również tańce ,aczkolwiek wszystko z zachowaniem szacunku i wspomnianą wcześniej ostrożnością.

W okresie Dziadów, szczególnymi względami cieszyli się żebracy, zwani właśnie dziadami. Obdarowywano ich wtedy licznymi datkami, jedzeniem i dobrami materialnymi. Wszystko dlatego, że wierzono iż dzięki nim można nawiązać kontakt ze zmarłymi, niekiedy wierzono, że to sami zmarli pod postacią żebraka odwiedzają swoje rodziny.

Dla wielu ludzi Święto Zmarłych to czas koniecznego przymusu, korków na drogach i walki w przedarciu się na cmentarz. Ale jak widać - nic to, w porównaniu z tym ile wysiłku w obchody wkładali nasi przodkowie :)

4 polubienia

I did the first two demos for Darkwoods My Betrothed, too, they were in fact recorded at my place. Sami Vänskä, who later became the bassist for Nightwish, had gotten an 8-track, and we put it to good use in December 1996.

Chodzi mi o pogrubioną treść… anyone? anything?

1 polubienie

Mało tego... świątynie chrześcijańskie budowano na zburzonych tych pogańskich... Przykład- Klasztor Reformatów w Zakliczynie.

_________________________________