Anegdoty z Waszego życia

Czyli co Wam się zabawnego kiedyś przydarzyło.

Ja opowiem kilka najśmieszniejszych anegdot z mojego życia

1. Wracamy z tatą samochodem z zajęć dodatkowych i tata włącza radio. Jakiś gościu przedstawia się, że nazywa się Ryszard Skiba. A ja : Ryszard z Kibla?

2. Ostatnio miałam próbne egzaminy gimnazjalne. Jedziemy z tatą do szkoły. Akurat czytałam biografię Roberta Planta z Led Zeppelin. I mówię do taty : wiesz, z biologii to ja się wcale nie uczyłam. Ale jak wygląda roślinka to każdy wie - i pokazuję mu okładkę książki...

3. Mój kolega Michał jest strasznie zabawny. Kiedyś zszedł do szatni i spytał się szatniarki czy może coś sobie wziąć z kieszeni kurtki. A ona : A co, narkotyki?

4. Kiedyś w szkole omawialiśmy "Opowieść wigilijną", którą jak wiadomo napisał Karol Dickens. Moja mama akurat przeczytała jakąś ciekawostkę o tej książce i chciała powiedzieć "A więc Dickens napisał...", ale pomyliła jego nazwisko z nazwiskiem wokalisty Iron Maiden i powiedziała "A więc Dickinson napisał..."

Takich przykładów można byłoby mnożyć. Jak coś mi się jeszcze przypomni, to napiszę. A jakie Wy mieliście zabawne sytuacje?

1 polubienie

1. Jestem idealnym przykładem tego, że niektórzy ludzie najpierw robią, później myślą. Z kilkoma koleżankami jechałam na rowerze za miasto, na jakieś za przeproszeniem zadupie, by znaleźć dom swojego kolegi, bo podobno jedna z nich wiedziała, gdzie on mieszka. Po pierwsze okazało się, że wcale nie jest pewna co do adresu (ale dobrze trafiła), po drugie w domu nikogo nie było, a ja wraz z drugą koleżanką dzwoniłam domofonem, po czym uciekałam w obawie, że mnie zobaczy (oczywiście wtedy jeszcze nie wiedziałam, że dom jest pusty). No cóż, głupota czasem boli ;p

2. W V klasie podstawówki miałam księdza, który potwornie irytował całą klasę. Więc większość robiła mu na złość. Jedni pytali się co myśli o Bieberze, inni jedli papier na lekcjach... Trochę współczuję temu księdzu, ale on naprawdę irytował...

3. Również będąc w V klasie, na zielonej szkole ze znajomymi grałam w butelkę. Jeden chłopak był ode mnie rok starszy i wyszedł na chwilę z pokoju. Oczywiście pytałam się znajomych gdzie poszedł, a kiedy już wrócił moja koleżanka powiedziała mu, że za nim tęskniłam. On tymczasem się do mnie przytulił i powiedział, że już mnie nie opuści...

4. Jako dziesięciolatka "zakochałam się" w chłopaku, bo się na mnie spojrzał.

5. Moja rozmowa z panią od polskiego:

- Jedzie pani na koncert Apocalyptiki?

- Tak, a ty?

- Nie.

- No i dobrze.

Oczywiście wypowiedź ta miała ton sarkastyczny.

6. Będąc kiedyś w szpitalu przez lornetkę podglądałam kobiety na oddziale położniczym.

7. Kilka lat temu, wraz z kuzynką chodziłam po osiedlu i śpiewałam. Talentu to ja za grosz nie mam...

Jak mi się coś przypomni to dopiszę ;d

Haha, świetne historie! Mi też zdarzyły się takie momenty. Pamiętam, jak kiedyś kolega w szkole powiedział, że chce zostać "fotelarzem" zamiast "fotografem" – wszyscy zaczęli się zastanawiać, czy to zawód związany z fotelami! A kiedyś podczas rodzinnego obiadu, pomyliłem imiona dwóch wujków i przez pół godziny mówiliśmy do siebie, nie wiedząc o co chodzi.

___________________________________

<span style="color:#1155cc;font-size:10pt;"><a href="https://slodkiesny.pl/pokrowce-pokrowiec-na-materac" rel="external nofollow">https://slodkiesny.pl/pokrowce-pokrowiec-na-materac</a></span>