Metal na wiolonczelach :> ? Kto słucha?
Myślę, że Apocalypticy nie trzeba nikomu przedstawiać.
Początkowo grali covery Metallicy i Sepultury, aż w końcu zaczęli nagrywać swoje kompozycje. :)
Metal na wiolonczelach :> ? Kto słucha?
Myślę, że Apocalypticy nie trzeba nikomu przedstawiać.
Początkowo grali covery Metallicy i Sepultury, aż w końcu zaczęli nagrywać swoje kompozycje. :)
W sumie najlepiej znam ten początkowy etap twórczości gdy nagrywali covery Metalliki, potem średnio śledziłem (jakies linki do najlepszych utworów? ;)).
Zaskakujące było dla mnie zawsze to że na ich płytach z tego co wiem nie ma w ogóle gitary elektrycznej, a to co brzmi jak gitara to po prostu wiolonczele przepuszczone przez przester ;)
Max Lilja jeden z założycieli Apocalyptiki jest od dobrych paru lat członkiem zespołu Tarji zarówno koncertowo jak i studyjnie.
3, pierwsza spokojna, druga nie, trzecia z wokalem ![]()
Myślę, że 3 to i tak mało ^.^
Jako, że uwielbiam wszelkiego rodzaju smyczki, dla mnie jest to dobre rozwiązanie ![]()
Zgadza się. Teraz zdarza się perkusiście grać na wiolonczeli jako 4.
Jako bonus:
Show, jakie zrobiła Apocalyptica podczas bycia gościem specjalnym na Eurowizji w Helsinkach.
Trzy utwory:
Polecam ![]()
O ile na początku przy coverach metalliki wiolonczele brzmiały jak wiolonczele to widzę że teraz faktycznie brzmią jak gitary ;)
Szkoda że przed wiekami nie było prądu i efektów i nie dało się przesterować smyków :D
Bardziej mnie przekonały kawałki instrumentalne niż z wokalem, słyszałem jeszcze kawałek z Christiną Scabbią brzmiał jak Lacuna Coil którą nawet lubię.
Może się zapoznam z 7th Symphony bo słyszałem ze ponoć najlepsze ich wydawnictwo z tcyh autorskich.
Mój ulubiony kawałek z wokalem :devil:
Wydaje mi się, że nie mi to oceniać, ponieważ podoba mi się zdecydowana większość utworów instrumentalnych. (Na chwilę obecną nie jestem w stanie wskazać piosenki instrumentalnej, która by mi się nie podobała).
Cult darzę sentymentem, bo od niej zaczynałam, lubię też 7th Symphony, Worlds Collide, szkoda, że wytwórnia zaczęła im wybierać osoby do wokalu, bo nie są one ciekawe, raz, dwa, bardzo podobne do siebie i jak dla mnie te utwory i tak lepiej brzmią bez niego ^.^
Znam płyty: 7th Symphony, Apocalyptica i Worlds Collide oraz kilka pojednczych utworów z innych krążków (muszę się wreszcie zabrać za te covery Metalliki ;)). Wiolonczele brzmiące jak gitary to z jednej strony ciekawostka i coś niespotykanego ale ja wolę kiedy ten instrument brzmi (bardziej) naturalnie.
Uważam, że wokale mogliby nagrywać do numerów singlowych, a na płytach umieszczać same instrumentale, bo to one zdecydowanie bardziej mi się podobają.
bardzo lubię. zarówno instrumentalne kawałki jak i te z wokalem. i covery i własną twórczość. potrafią zaskoczyć i muzyka łatwo wpada w ucho. przynajmniej w moje.
Bardzo interesujący i oryginalny zespół wszystko za sprawą wiolonczel.Nie ma to jak od czasu do czasu posłuchać sobie Apocalyptici.
Uwielbiam słuchać Apocaliptici ,włączam ją na fulll i zamykam oczy ,i przenoszę się do świata niesamowitych dzwięków
Mój dzwonek od dawna (praktycznie od wydania płyty :)) i jednocześnie ulubiona piosenka Apo z wokalem :)
Sami - też jedna z moich ulubionych piosenek z wokalem razem z Not Strong Enough i Bittersweet :)
a z instrumentalnych uwielbiam te dwa:
Ja bardzo lubię Faraway z wokalem ♥
Farewell i Ruska. Uwielbiam! Ruska, chociaż bardzo źle się nam Polakom kojarzy, znaczy mniej więcej 'szaruga jesienna" :)
Nowy teledysk :rolleyes:
Słucham od dość dawna. Wolę utwory bez wokalu, np. "Peace".
O. Nie pisałam tu jeszcze nic, a Apocalyptikę lubię. Nie znam wszystkich utworów, właściwie tylko kilka, ale te, które słyszałam, bardzo mi się podobają. Takie tam, metal na wiolonczelach. ♥
Wczoraj ukazała się nowa płyta Apocalyptici "Wagner Reloaded – Live in Leipzig" , która jest poświęcona utworom Ryszarda Wagnera.
Apocalyptica, to drugi fiński po Nightwish zespół, który poznałem i, którego uwielbiam. :)
"Wagner..." jak dla mnie to w końcu powrócenie do konwencji tego zespołu z początków.
Szybkie, mocne, techniczne granie, bez litości, fajne aranżacje klasyki. Bez zbędnych wokali i robienia z siebie "kapeli" dla dziewczynek.
Panowie na początku swojej kariery, a miałem okazję widzieć ich 10 lat temu na koncercie we Wrocławskim Klubie W-Z po raz pierwszy zmietli wtedy wszystko ze sceny, a pod sceną panowała totalna demolka. Potem po kilku latach znowu trafiłem na ich koncert i właśnie czułem się zawiedziony...spodziewałem się mocy i masakry, a dostałem pitu pitu...
Nowa płyta daję małą nadzieję że znowu będzie mocniej i bez kompromisu, faktycznie nie jest to znowu granie dla wszystkich.
Klasyka w takiej aranżacji jest o wiele trudniejsza w odbiorze niż normalnie zagrana, ma to swoje plusy jak dla mnie.