Jak w temacie. Podrzucamy tutaj ciekawe i niekonwencjonalne wykonania na żywo.
Astral Romance - 1999. Wraz z Tarją śpiewa sam Maestro. :) Klawisze niemal wysunięte na pierwszy plan - kiedyś Tuomas musiał się naprawdę nagimnastykować... Końcówka to znana wszystkim rosyjska pieśń "Katiusza".
Kitee, rodzinne miasto NW jest niedaleko granicy z Rosją, pewnie stąd ten akcent. ;)
Co sądzicie? Jak dla mnie ta wersja wygrywa z oryginałem... Jest bardziej dynamiczna, słychać pasję i radość z grania na żywo!
Ta wersja rzeczywiście jest bardzo dynamiczna i zakończenie jest ciekawie pomyślane.
Nie dziwię się , że Tuomas nie wspomina dobrze śpiewania na żywo- podobnie jak na studyjnym "Trubadurze" także tutaj strasznie słabo go słychać. Dobrze, że zatrudnili Marco ;)
Nietypowym wykonaniem jest na pewno wykonanie Rest Calm z Denver w zeszłym roku, nie dość że premierowe wykonanie tego utworu na żywo (i jedno w ogóle z dwóch istniejących!) to jeszcze z Marco śpiewającym partie kobiece (publika mu trochę pomaga).
Jak dla mnie to tępo jest za szybkie. Utwór traci subtelność i kwintesencję “niewinnego” Nightwisha, do tego Tarja jakby nie nadąża ze śpiewem. Według mnie remake z 2001 jest arcydziełem. To również jeden z moich najczęściej odtwarzanych utworów NW
Ciekawe wykonanie, choć słychać niepewność w głosie Marco w nieswoich partiach. Pewnie bał się żeby nie pomylić tekstu, ale to zrozumiałe ze względu na dość “ekstremalną” sytuację.
Zaraz, zaraz… Czy Maestro w 2:31 nie zapomniał tekstu? Widać, że Tarja mu podśpiewuje.
To wykonanie włączyło u mnie tryb prawdziwego Tarjo-zombie o nazwie “Tarja wróć”… Strasznie mi pasuje do tej Nightwishowej układanki. No cóż, przeszłość to przeszłość - czekamy na nowe wyzwania.