O, a ja przysnęłam i, albo nie dowiedziałam się, że czeka nas długaśna symfonia, albo wyleciało mi z głowy, podczas czytania milionów różnych wywiadów. Cudnie. Ostatni, najdłuższy miał około 14 minut… zatem, czekam na 20 minut! Symfonia no. 1 by Tuomas Lauri Johannes Holopainen. ![]()
Odnośnie tego, dokąd zespół jest w stanie muzycznie się cofnąć; mnie bardziej chodziło o klimat OB, lub WM, niż styl muzyczny, strojenia i inne muzyczne terminy. Odbiór albumu, mam nadzieję, będzie zawierał pierwiastek starości rodem z “Fantasmic”, “Dead Boy’s Poem”, czy “Sleeping Sun”. Wystarczy nieco ściszyć orkiestrę i chór pokrętłem w kilku utworach i wyostrzyć brzmienie instrumentów głównych. Nie oczekuję, że zespół cofnie się realnie do starych albumów, bo Tuomas, choć mówi o “korzeniach”, zawsze chce czegoś nowego i nie wróci do muzycznej kolebki, aż tak namacalnie. Bardziej metaforycznie, eterycznie, niż zauważalnie.
Mam nadal nadzieję, że album nie będzie zbyt akustyczny, bo groźba epilogu Nightwisha może wówczas być dosyć realna (liczę jeszcze choćby na 3 albumy i ze dwa porządne koncerty z dokumentem w stylu End Of Innocence).
Folk - tak, okazjonalnie, orkiestra - zdecydowanie tak, w większości utworów, chór - tak, ale bez przesady, na Boga, chcę słyszeć zespół, instrumenty główne - tak, tak, tak i akustyczne kawałki - tak, ale nie przeważająco. Skoro będzie długa symfonia, to mam nadzieję, że akustyczne brzmienie całości okaże się jedynie mitem.
1 polubienie