Miłe zaskoczenie po Dark Passion Play.
Chociaż DDP muzycznie było nie najgorsze i kilka perełek można spokojnie wyłowić z tracklisty, ale wokal Anette był niedopasowany - jednak nie traciłam nadziei!:)
IM to co innego.
Wokal Anette mocno się poprawił - słychać, że śpiewa na luzie, a i fakt, że piosenki pisane są konkretnie dla jej głosu też zapewne ma w tym spory udział.
Muzyka to czyste cudo!
Bajeczna, tajemnicza i wspaniale zimowa! Niektórzy narzekają, że im więcej chórów i orkiestry, tym mniej słychać klawisze Tuomasa, tym mniej solówek Emppu i tym bardziej ma przekichane biedny Marco-basista, którego mocno niedocenianego instrumentu praktycznie nie słychać w jazgocie blisko setki innych instrumentów; zespół opuszcza się technicznie itd. , ale mnie osobiście to nie przeszkadza tak długo, jak grają piękną, typowo Nightwishową muzykę.
Na IM praktycznie żaden utwór nie został przez moje uszy sklasyfikowany jako średni (praktycznie, bo Ghost River słucham dosyć rzadko w stosunku do innych i mniej też za nim przepadam).
Moja ulubiona piosenka to zdecydowanie Scaretale.
Mroczny, skoczny cyrkowy kawałek, tekst pokrętny, omalże wywołujący mimowolny, diaboliczny uśmieszek na twarzy słuchacza - aż ciarki po plecach pełzają! Obraz w mojej głowie podczas słuchania przypomina scenę rodem z twórczości Tima Burtona (którą uwielbiam!) .
Na uwagę zasługują też teksty piosenek.
Tuomas po raz kolejny wspiął się na wyżyny kunsztu poetyckiego, pisząc choćby 'Song Of Myself' - patetyczną, ale nie przesadną, pochwałę życia, inspirowaną utworem Whitman'a (nie można jej jednak nazwać w żadnym razie parafrazą).
Albumu słucham od ponad roku, co dzień przed wyjściem do szkoły (tyle piosenek ile zdążę) i jak dotąd, o dziwo, nie mam dosyć!To chyba mówi samo za siebie.
Może jestem stronnicza, nie znam dostatecznie technicznych tajników muzyki, czy też jestem za mało muzycznie-doświadczona , ale moja ocena Imaginaerum to 5/5 :)