Warzywka nie z paczki, pieczone świeże (ziemniak, marchew, por, pieczarka, nieobrane ząbki czosnku) w piekarniku z dodatkiem oleju i ziół. Polecam:)
Muszę się wprosić, bo uwielbiam, a wieki nie jadłam…
Ogólem ubóstwiam chyba wszytsko co można ugotować na parze ;D
Szczególnie upodobałam sobie marchewkę (od dziecka tak mam), owoce - najlepiej twarde i soczyste, ryby - mogę jeść codziennie i frytki z piekarnika ;D
Generalnie nie lubię gotować, chociaż muszę niestety :dodgy: Mam kilka swoich "popisowych" dań, za które co niektórzy dają się pokroić :P Podobno gotowanie wychodzi mi nieźle, ale ja tam nie wiem. Najłatwiej jest gotować pod swój gust, gotowanie dla kogoś to dużo trudniejsza sztuka. Zupa, którą wszyscy u mnie kochają i na jej zrobienie próbują mnie najczęściej namówić, to pochlopka (na bazie białej kapusty i pomidorów), na drugim miejscu jest szczawiowa, no i barszcz tradycyjny z uszkami lub pasztecikami.
Najbardziej lubię karbowane.
Nie wiem czy to zasługa kształtu czy jakichś chemikaliów, ale są naprawdę dobre. ![]()
Barszcz z uszkami - jedna z moich ulubionych potraw.
Nie będę owijał w bawełnę - kucharz ze mnie żaden. Kiedyś zapragnąłem zjeść barszcz na obiad, a że babci nie było w pobliżu to musiałem zrobić sobie sam. Poszedłem na łatwiznę, czytaj “zrobiłem z tytki/paczki”. No nijak nie polecam! Jednak domowa kuchnia to domowa… ![]()
Ja gotować lubię, ale nie mam ani komu, ani kiedy. :(
Jestem zdecydowanie typem NIEmięsożernym, uznaję tylko drób i ryby, wszystko inne (no z pewnymi wyjątkami) najprościej mówiąc mi "śmierdzi".
Warzywa, owoce, pierś z kurczaka, łosoś, dorsz, ciasto francuskie, koperek i czosnek to stałe elementy mojej kuchni. Uwielbiam też zupy krem, które umiem zrobić z większości warzyw :P
Nie potrafię wyobrazić sobie życia bez jogurtów/ maślanek/ kefirów/ budyniu/ lodów.
No i niestety nie jestem typem wiecznie-na-diecie, lubię zjeść , więc jem.
Diety to ZUO.
Zabawne, ale dzisiaj na lekcji angielskiego z moim "studentem" robiliśmy właśnie tekst o dietach :D
Ja tam nie jestem jakoś szczególnie wybredny, choć z trudem przełykam brukselkę ;)
Mięso jak najbardziej lubię, do tego stopnia że nie wiem czy mógłbym zostać wegetarianinem.
Barszcz z paczki to coś niedopuszczalnego w moim domu
A tak poważnie, to nie wiem, na czym to polega, bo inne zupy typu gorący kubek czasem zjem, ale barszcz to dla mnie nie barszcz. Głównie chyba chodzi o odpowiednie przyprawienie - zupełnie inny smak. Musi być duuużo buraków, czosnku, sok z cytryny i najlepiej wywar z wędzonej kości jako baza
No i uszka też wyłącznie domowej roboty, chociaż ja nie potrafię (albo mi się nie chce raczej :P). Zawsze robi mi mama kilka kg jak się rozpędzi, to sobie mrożę w porcjach i mam na dłuższy czas ![]()
Arcana, piszesz: "Mam kilka swoich "popisowych" dań, za które co niektórzy dają się pokroić"- poproszę o przepisy? i na "pochlopkę" też:)
Też jestem ciekawa!
Osobiście preferuję rodzimą kuchnię i ciężko jest mi się przekonać do orientalnych smaków (właściwie to chyba taki cud się jeszcze nie zdarzył...?).
Wczoraj zrobiłam zraziki, czy jak im tam a dziś hipnotyzuje mnie biała kapusta... :P
Będę dodawać stopniowo, bo przepisy mam w większości w głowie, także muszę je trochę ogarnąć ;)
Pochlopkę dam później. Zacznę od dania zwanego u nas
MALAPIZZA
Składniki:
- 0,5 l mleka
- 0,5 l wody gazowanej
- 0,5 kg mąki tortowej (lub innej wedle uznania)
- 4 jajka
- kapusta pekińska (poszatkowana, około 3 garście)
- 2 pomidory
- 0,5 kg pieczarek (lub grzybów)
- duża cebula
- papryka czerwona (w razie braku można pominąć i dodać więcej papryki mielonej)
- ser żółty potarty (do posypania na wierzch)
- przyprawy: sól, pieprz, papryka mielona
- olej do smażenia
Przygotowanie
1. Z mleka, wody gazowanej, mąki i jajek miksujemy ciasto naleśnikowe (proporcje poszczególnych składników można zmienić wedle uznania), odstawiamy w chłodne miejsce, żeby ciasto "związało".
2. Pieczarki obieramy, myjemy, odstawiamy do podeschnięcia. Cebulę obieramy, kroimy drobno. Pieczarki bardzo drobno kroimy lub ścieramy na tarce o grubych oczkach. Podsmażamy razem pieczarki i cebulę na odrobinie tłuszczu. Odstawiamy.
3. Pomidory parzymy, obieramy ze skórki, wyjmujemy pestki, miąższ kroimy bardzo drobno lub trzemy na tarce o grubych oczkach.
4. Paprykę myjemy, przekrawamy na pół i ścieramy na tarce o grubych oczkach od wewnętrznej strony (tak by skórka nam została w ręce, niepotarta).
5.Przygotowane warzywa i pieczarki mieszamy z ciastem, przyprawiamy solą, pieprzem i mieloną papryką. Przypraw nie żałujemy, smak ma być wyrazisty i paprykowy ;)
6. Smażymy placki nieco grubsze niż naleśniki.
7. Każdy placek na ciepło posypujemy starym żółtym serem, podajemy z ketchupem.
Smacznego :)
Ilości składników podane tutaj są na dużą i głodną rodzinę, oczywiście można je zmniejszyć zachowując proporcje (głównie ciasta, bo warzywa można zmieniać do woli i eksperymentować z innymi ;) ) Placki można odgrzewać czy to w mikrofalówce (pod przykryciem) czy w piekarniku czy też na patelni. Można też przygotowane i przyprawione ciasto zostawić przed smażeniem na kilka godzin, wtedy składniki dokładnie się "przegryzą" i placki są jeszcze pyszniejsze.
MALAPIZZA, i zrobiłam się głodna, sama chciałam;)
Z kuchni to wielbię owoce morza, wielbię ryby oraz nie wyobrażam sobie chwili, że w lodówce nie mam żadnego mięsa.
Lubię eksperymentować, chociaż jedyne z czym eksperymentuję to kuchnia polska.
Ostatnio na przykład stwierdziłem, że skoro pierogi to 3 składniki to co może pójść nie tak? Odp. wszystko, ale o dziwo wyszły mi nawet smaczne, ciasto się nie rozwaliło w gotowaniu.
Moim najnowszym dziełem są kokosanki z przepisu Ani Stelmach, gdybym miał mikser to wyszłoby 100 razy lepiej, bo ubijanie białek na sztywno ręcznie to masakra, nie wyszła mi idealna sztywna piana, ale nadawała się i kokosanki wyszły przecudne! Przepis banalny, łatwy do znalezienia w googlach.
W najbliższym czasie planuję udoskonalić moje pierogi, spróbować zabrać się za gołąbki i w końcu zjeść prawdziwego "stejka", bo w moim 22 letnim życiu nie miałem okazji ;)
Moimi największymi wrogami są mąka i drożdże, nie potrafię się z nimi polubić, ale o dziwo w kokosankach i pierogach mąka była przyjaznym kompanem XD
A z rzeczy nielubianych- gotowane i smażone warzywa(z wyjątkiem bobu i fasolki szparagowej), zielenina (wyjątek- szczypiorek).
Macotorade, jak na faceta w tym wieku to n prawdę dobrze radzisz sobie w kuchni :P
motorade, cóż to jest "stejk"?
Tak przy okazji: zbliża się "tłusty czwartek" i tu czekam na Wasze przepisy na ostatkowe łakocie:)
Beato.... "Stejk" to po prostu steak wołowy :) ogromna porcja białka i kreatyny by bajcepsy rosły :)
~Hardcorowy Koksu
Ile pączków dziś zjedliście? Do końca dnia torchę zostało- liczymy?;)
Ja na razie 1 - i pewnie na tym się zatrzymam, choć pączki bardzo lubię :)
Zero i się raczej nie zapowiada na nic więcej (chociaż zawsze może ktoś mnie zaskoczyć ;) )
Upiekłam wczoraj własne - i już zjadłam 4 oponki pieczone w piekarniku i dwa "normalne"