Trzeci krążek fińskiej kapeli. Również pierwszy z udziałem Marco Hietali. Album nieco bardziej spokojny niż poprzednik, również wokal Tarji staje się prostszy...
(...) Również pierwszy z udziałem Marco Hietali. Album nieco bardziej spokojny niż poprzednik, również wokal Tarji staje się prostszy...
?!
Owszem, dobry opis ale pasujący do Century Child, a nie do Wishmastera. No, chyba że ja o czymś nie wiem ;)
A co do moich odczuć względem Wishmastera, to za najciekawsze dla mnie utwory uznałabym Dead Boy's Poem i Fantasmic. Bardzo lubię też The Kinslayer i She is My Sin. Właściwie, to całego albumu słucham z przyjemnością, jednak nie jest on moim ulubionym w dorobku NW. Wishmaster ma to do siebie, że jeśli słucham go od początku, to przeważnie leci potem cała płyta, jednak brak mi tam trochę oceanbornowej różnorodności, może też męskiego wokalu, ale za to Tarji nic nie mogę tu zarzucić.
Owszem, dobry opis ale pasujący do Century Child, a nie do Wishmastera. No, chyba że ja o czymś nie wiem ;)
Rzeczywiście, niedokładnie się wyraziłem. :) Miałem na myśli, że...
Wishmaster kontynuuje bombastyczne, symfoniczne i powermetalowe brzmienie poprzedniego albumu grupy – Oceanborn, choć z większym naciskiem na atmosferę i melodie zamiast prędkości i ciężaru.
Wiecie co się stało 19 maja trzynaście lat temu? ;). Wyszedł Wishmaster (w Finalndii najpierw bo na świecie później). Płyta na ogół bardzo lubiana przez fanów choć tez często uważana za najprostszą. Subiektywnie uwielbiam ten album jak zresztą każdy, ta lekkość, zwiewność i ogolnie magiczny klimat jest czymś nie do podrobienia.
Bardziej obiektywnie patrzac to faktycznie jest płyta najmniej złożona i najbliższa tego co się nieraz okresla jako "melodic metal", aranżacje nie są jakieś wyrafinowane (może dlatego jest jedyną brakującą płytą w recenzjach;)). Jednak czasem geniusz tkwi w prostocie i pięknych melodiach których tutaj nie brakuje. Można być bardzo wielkim i bardzo wykształconym muzykiem a nie mieć tej umiejętnosci sypania porywającymi melodiami jak z rękawa. Na tym polega wielkość maestro Holopainena że swoje emocje potrafi przekuć w piękno posługując się uniwersalnym językiem muzyki który będzie zrozumiały od Alaski po Nową Zelandię.
Warto tez dodać że to płyta na której po raz pierwszy wprowadzono niewielki chór (6 mężczyzn - chór męski) w dwóch utworach Wishmaster i Fantasmic.
Warto też dodać, że dzięki temu albumowi powstał jeden z najbardziej dziś znanych zespołów z żeńskim wokalem - Epica. Simone zainspirowała się śpiewem Tarji po tym, gdy dostała właśnie Wishmaster'a na urodziny ;)
Płyta często przeze mnie słuchana podczas moich częstych wędrówek między internetem a domem.
Lubię, nawet bardzo, choć wolę "Once".
Warto też dodać, że dzięki temu albumowi powstał jeden z najbardziej dziś znanych zespołów z żeńskim wokalem - Epica. Simone zainspirowała się śpiewem Tarji po tym, gdy dostała właśnie Wishmaster'a na urodziny ;)
Nie wiedziałam. Mogłeś o tym naopisać w wątku "Epica".
Warto też dodać, że dzięki temu albumowi powstał jeden z najbardziej dziś znanych zespołów z żeńskim wokalem - Epica. Simone zainspirowała się śpiewem Tarji po tym, gdy dostała właśnie Wishmaster'a na urodziny ;)
I dzięki temu będziemy mieli czego słuchać jak już NW się rozpadnie. Bo Epica dobra jest. Nawet bardzo :)
Przygotowuję się na to psychicznie od jakichś dwóch lat. Na razie jestem na etapie 'a właściwie obojętne mi to". Są tu jacyś psychologowie? Jaki będzie następny etap?
jest 5 faz pogodzenia się ze smutnym faktem, znajdź swoją:
1. faza zaprzeczenia
2. faza złości i gniewu
3. faza targowania się
4. faza depresji (obniżenie nastroju)
5. faza nieodwracalna, pogodzenie się z faktem.
Wafelki, Wishmaster to taki świetny album a Wy tu o jakimś rozpadzie pitolicie. Nightwish ma się dobrze i ma zaklepane studio na 2014 rok. Stay tuned. ;)
Dokładnie album jest super. Zawsze mam trudność wyłonić faworyta. Dead Boy's Poem to nr1, potem The Kinslayer i Deep Silent Complete. Jednak na płycie nie ma utworu, którego bym unikała:)
A ja lubię Bare Grace Misery - tylko, że zawsze we wszelkich plebiscytach ten utwór strasznie szybko odpada, więc wychodzi na to, że jestem odosobniony w swojej sympatii.
Wishmaster to moja ulubiona płyta NW, ale ja to ja i nienawidzę na niej "Dead Boy's Poem". Tylko to zawsze przewijam :P A najbardziej wielbię "FantasMic".
@Invidia, nie jesteś sama, też nie lubię Dead Boy's Poem :P
dla mnie może nie najlepszym, ale najważniejszym utworem na tej płycie jest tytułowy Wishmaster ;)
Często mamy tak, że utożsamiamy swoją historię z utworami muzycznymi. Piosenki kojarzą nam się z jakimiś cennymi chwilami, w których nam towarzyszyły lub też ich teksty wydają się być żywcem wyciągnięte z naszego intymnego świata.
Dla mnie jednym z takich utworów jest Dead Boy's Poem. Jego klimat, tekst i muzyka doskonale wypełniają taką wewnętrzną pustkę. Kto z nas nigdy nie czuł beznadziejności, żalu, gniewu, rozczarowania, samotności, szczęścia, nadziei i motywacji zarazem? Brzmi jak wybuchowa mieszanka, ale taką właśnie jest dla mnie ten utwór. Nie tylko dołował ale i pocieszał... Co czyni zresztą do dziś, choć w mniejszym stopniu. ;)
Jako że wątek dotyczy albumu Wishmaster, mam do Was pytanie - czy jest utwór na tej płycie, który jest dla Was ważny z różnych powodów? Który Was motywuje do działania? A może wprawia w stan melancholii, jedzenia lodów i oglądania komedii romantycznych*?