Ghost Love Score- wykonania

Gusta są różne i każdemu odpowiada inna interpretacja. Osobiście uważam, że wersja Anette była zbyt przyziemna i nie pasowała do lirycznego i podniosłego charakteru utworu.
Oczywiście to nie jest jej wina, tylko źle dobranego repertuaru. Anette lepiej sprawdzała się w utworach, które opowiadały pewne historie. IM jest pełne takich opowiadań, więc pozytywna reakcja fanów nie jest wielkim zaskoczeniem. Niemal każdy był zachwycony. :slight_smile:

Co do wydziwiania i kombinowania - pozostałe wokalistki zdają się tego nie robić (podejrzewam, że miał to być argument przemawiający za wersją Olzon). Żadna z nich nie wprowadzała zbędnych ozdobników bo w GLS nawet nie ma na nie miejsca.
Jeśli zaś chodzi o schodzenie ze sceny… Jeśli muzyk jest na niej zbędny to po co ma na niej stać/siedzieć i się kiwać? :slight_smile: Troy pojawia się tylko w utworach, w których występuje, Emppu z samą Anette również schodzili podczas cyrkowej części w Scaretale… Tu nie chodzi o brak szacunku do fanów czy widzimisię. Zespół ustala kto i kiedy jest na scenie - dotyczy to każdego z członków.

Adrian, nie słyszysz udziwiania? A co z krzykiem Floor na końcu GLS?

Jeśli udziwnianiem nazywasz odejście wykonania od oryginału (w tym przypadku Tarji) to idąc tokiem myślenia “krzyk Floor”-udziwnienie, jako przykład można podać- pozwolenie playbackowi na samotne dwie minuty utworu bez śpiewania wokalistki. Jednak o ile w pierwszym przypadku pokazuje to zdolności wokalistki, natomiast drugi przypadek niedopasowanie warunków głosowych do wymagań drugiej części utworu.

motorade, jakże różne mamy gusta? dla mnie "krzyk" Floor na końcu GLS to najgenialniejsze uwieńczenie klimatu tego utworu- nie nazwałabym tego krzykiem.

Serio? o.O
Kombinuje jak tylko może, żeby jakoś wyciągnąć.

Nie wydziwia? Końcówka od 9.15 …

W wersji Anette jedyne, co mi się podoba, to rozwiązanie z "My love in the dark heart of the night". Tam jest wystarczająco dużo czasu, żeby zmieścić cały tekst i żeby go było ładnie słychać. A i Tarja i Floor ściskają tam "inthedark" na dwóch sylabach. Na wersji studyjnej brzmi jeszcze nieźle, ale na koncertach nie bardzo.

Widzę, że powoli rozpętuję wojnę i od razu mówię, że nie o to mi chodzi. Może dla ciebie Beato krzyk Floor na końcu jest genialny, nie zaprzeczam- mi również się podoba, ale dla mnie każde odejście od oryginalnej ścieżki jest udziwnienem. Gusta są różne i o nich się nie dyskutuje. Dla ciebie GLS Anette jest do bani, ja mogę powiedzieć to samo o całej płycie Imaginaerum wyśpiewanej przez Floor, która w moim odczuciu próbuje na siłę wepchać się w uszy fanów.

Motorade czasami zaprzeczasz sam sobie ...

Poza tym, GLS w wersji Anette też bardzo odbiega od oryginału.

Rany, ta wersja Anette jest jednak straszna ;_; Nienawidzę tego celowego zmieniania melodii utworu na lajwach ;_;

Dla mnie każdy numer ,który wcześniej śpiewała Tarja ,a próbowała śpiewać nette demolował ,nigdy nie zapomnę jak usłyszałem Nemo śpiewane przez Nette ,WTF ,co jak co Nette nie powinna ruszać GLS ,to była miazga ,Floor to przynajmniej dodała swój klimat !!

ten cover *.*

Śmiem twierdzić, że jest to lepsze od oryginału.

I ten genialny Chorus!

Leciutkie i bardzo sympatyczne wykonanie:

Niesamowite.

Przez pierwsze kilkanaście sekund myślałam, że dyrygentem jest Tuo.. :>

Słucham GLS ostatnie kilka dni - tylko wykonanie Floor i tylko Wacken, a kiedy to jeszcze oglądam... Kiedy zaczyna pierwsze "My fall will be for you"... Nie potrafię opisać tego czuję - całym sobą. Jak ja zazdroszczę tym co tam wtedy byli na żywo... Suchanem też wersji z Wembley. Nie porywa już tak. Zdecydowanie wersja Floor - nigdy nie czułem się tak słuchając czegokolwiek, jak słuchając jej w tym utworze w tym wykonaniu.

Anette - uwielbiam Imaginaerium napisany pod jej głs(ik), ale jak tylko usłyszałem początek jej "śpiewu" na żywo w tym utworze, to przerwałem słuchanie - co raz usłyszałeś nie da się odsłyszeć - wolałem nie mieć takich doświadczeń...

Wykonanie TT - mam taką swoją teorię - można robić coś wręcz doskonale, ale bez "duszy", tego "czegoś", będzie to tylko doskonałe...

W tym utworze duszę oddaje Floor w Wacken... W ogóle uważam że cały ten koncert zespół zagrał "z duszą".

Dlaczego tu tego jeszcze nie ma? Przecież warte dyskusji?:)

To ja zacznę: wersja doskonała, początek nie pozwala rozróżnić czy to wokal męski czy damski, dalej brzmienie jest raczej oczywiste. Ogólnie podoba mi się to wykonanie- uważam, że Yannis ogólnie jest megagenialnym wokalistą- ale jednak wolę Floor z jej magiczna końcówka czy Tarję z prawykonaniem do którego czuje ogromny sentyment:)

Właśnie. Gdybym nie wiedział, że to Yannis, mógłbym nie rozróżnić. Byłem zaskoczony skalą wokalu, oczywiście pozytywnie. Dla odmiany warto posłuchać GLS, w wersji męskiej (choć delikatnej). Od siebie dorzucę, cover Adrienne Cowan. Dziewczyna operują przeróżnymi stylami wokalnymi, od growlu, chrypiącego rockowego zdzierania gardła w stylu Doro, aż po łagodny a'la Anette. Ghost Love Score, w jej wykonaniu całkiem przyjemnie się słucha.

Uważam że ten utwór najlepiej skomponowany na tle symfoniczno-metalowym rytmie , oryginalnie zagrany i śpiewany przez Tarje Turunen , jest bardzo ekscytujaca harmonią jaką słyszałem.

Brzmi bardzo w zorganizowany wszystkich instrumentów chociaż organy dają największe odczucia , a Tarja bardzo ciepło i rmocjonalnie śpiewa , jak piękną baśniową opowieść..

Mógłbym wiecznie słuchać tego utworu. 😊